Rodzice rozpoczynający przygodę z chustonoszeniem stoją przed nie lada wyzwaniem. Wybór pierwszej chusty nie jest wcale taki łatwy, jak mogłoby się wydawać. Niby kawał materiału i tyle. Ot co! Nic bardziej mylnego! Rynek chustowy jest bardzo duży i ciągle rośnie. W lawinie tych wszystkich informacji o chustonoszeniu łatwo się pogubić i zrobić błąd. Tym bardziej, że w sklepach znajdziemy wiele urządzeń do noszenia dzieci, bardziej wisiadeł niż nosideł, których używanie może wyrządzić więcej krzywdy niż pożytku.

Po pierwsze musimy sobie odpowiedzieć na pytanie: tkana czy elastyczna? Mimo, że na pierwszy rzut oka chusta tkana może się wydawać trudna do opanowania, to jest ona „wydajniejsza” i daje nam dużo większe możliwości, aniżeli elastyczna (o różnicach miedzy tymi można poczytać tutaj- klik). Decydując się na chustę tkaną warto zwrócić uwagę na  jej splot, czyli sposób tkania. Musi być bowiem tkana splotem skośnokrzyżowym. Taki splot gwarantuje bezpieczeństwo naszemu dziecku i komfort noszenia dla rodzica. Sprawia, że chusta ładnie pracuje- dobrze się dociąga,  ładnie trzyma wiązanie i „odejmuje” ciężaru noszącemu. I nie dajcie się zwieść, jeśli na aukcji jest napisane po prostu „chusta tkana”. Musi być dodane słowo „skośnokrzyżowo”. Nomen omen one wszystkie są tkane, bo schodzą przecież z krosna tkackiego 😉 Jak sprawdzić czy kupiona chusta ma wymagany splot? Taka chusta nie będzie ciągnęła się wzdłuż, ani wszerz materiału. Ona będzie pracowała po skosie (wystarczy ją pociągnąć). Natomiast chusty nie spełniające wymogów tkania skośnokrzyżowego, to takie materiały pościelowe w odczuciu.

Kolejna rzecz, na jaką musimy zwrócić uwagę to rozmiar. Standardem jest rozmiar 4,6m. Odpowiada on większości kobiet (zazwyczaj noszących odzież do rozmiaru 42/44) i części mężczyzn. Rozmiar ten pozwoli wykonać wiązania z przodu, na biodrze oraz na plecach i starcza na cały okres chustowania. Muskularnym ojcom polecam chustę o rozmiar większą, czyli 5,2m. Jeśli oboje jesteście rodzicami chustonoszącymi i chcecie mieć jedną chustę, to niestety osoba drobniejsza gabarytowo musi dostosować się do większego rodzica. To generalnie nie jest problem, jednak przy takich wiązaniach jak kangurek, czy plecak prosty, które są mniej chustożerne, może się okazać, że będziemy przydeptywać ogony, czego należy unikać.

Początkującym rodzicom polecam chusty 100% bawełniane. Łatwe są w eksploatacji (wystarczy wrzucić do pralki i wyprać w odpowiednim programie do bawełny) i łatwo się wiążą. Na rynku występują również chusty z przeróżnymi domieszkami. Spotkamy tu domieszki lnu, konopii, bambusa, wełny, jedwabiu… Większość z nich trzeba niestety prać ręcznie, są one droższe od samej bawełny, na początku są dość twarde i wymagają więcej wprawy w wiązaniu. Przy noworodku jest niejednokrotnie tyle pracy, że nie ma czasu na ręczne pranie chusty. 😉

Sprawę opanowania wiązań bardzo ułatwiają pasy na chuście oraz różnokolorowe krawędzie. One w te pasy tkane są nieprzypadkowo. Na pasiakach od razu widzimy, że np. pas żółty przebiegający przez środek pleców dziecka jest niedociągnięty i łatwo znajdziemy tę część chusty na połach. W chustach niemających pasów poprawianie wiązania odbywa się troszkę „na czuja”. Różnokolorowe krawędzie rozwiązują nam sprawę poskręcanych poł.

Należy również zwrócić uwagę, czy firma produkująca chusty posiada atesty, np. Oeko-tex Standard 100, Oeko-Test. Dzięki tym atestom uzyskujemy pewność, że chusta jest dla naszego dziecka bezpieczna, że jakość splotu, a co za tym idzie wytrzymałość chusty została przebadana. Że do farbowania użyto ekologicznych barwników i wysypka na ciele dziecka nam niestraszna. Sami się przekonacie, że wiele dzieci lubi sobie ciamkać chustę. Jak chusta ma atesty, to niech sobie ciamka do woli 😉

Produkcja polska czy zagraniczna? Chusty produkowane w Polsce są dużo tańsze niż zagraniczne, a jakościowo wcale nie odbiegają od tych światowych. Każda firma ma swoją określoną linię designerską, więc wybierzcie tę która podoba wam się najbardziej i mieści się w zasobności waszego portfela. Może warto zastanowić się nad kupnem używanej chusty? Taka chusta nie traci na swoich właściwościach i generalnie trzeba się bardzo postarać, aby ją zniszczyć. Plusem dla używanych chust, oprócz wymiaru ekologicznego i ekonomicznego, jest też to, że będzie ona złamana, czyli wymiętoszona, miękka, łatwa w wiązaniu. Jeśli uczycie się wiązać na warsztatach chustonoszenia lub u doradcy, to tam macie okazję pomacać sobie chusty różnych firm i być może jakiś wzór skradnie wasze serce już na samym początku 😉 Warto się także rozejrzeć, czy może w waszym mieście działa jakaś lokalna organizacja skupiająca chustorodziców. Takie miejsca niejednokrotnie oferują możliwość wypożyczenia chusty, dzięki czemu sprawdzicie, czy chustonoszenie Wam odpowiada.

Obraz 072

 

2 thoughts on “Jaką chustę wybrać na początek?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Website