Chusta: Uppymama Balboa Park, 100% bawełna

Wiązanie: Kieszonka

 

Uppymama to kanadyjska firma produkująca swoje wyroby w manualny sposób. Oznacza to, że chusty tkane są ręcznie na krosnach w ilości tylko kilku sztuk. To taki pret a porter wśród chust. Niestety są dość ciężko dostępne. Nie można po prostu wejść sobie do sklepu, wrzucić do koszyka, zapłacić i już leci. Zakup odbywa się poprzez losowania. Raz na tydzień jest kolejne losowanie. Technicznie wygląda to tak, że trzeba wejść na stronę uppymama.com w momencie, gdy maszyna losująca otwiera swoje wrota, zalogować się, wrzucić wirtualny los (los jest bezpłatny, każdy ma tylko jeden los i może zalosować tylko jeden rozmiar chusty) i czekać, na wyniki. Jeśli nam się poszczęści, po kilku dniach na mailu pojawi się faktura z zawrotną kwotą kilkuset dolarów kanadyjskich do zapłaty. Proste? Nie bardzo. Niektórzy, jak ja, losują cotygodniowo od prawie dwóch lat i jeszcze nie zostali wylosowani. Ale od czego ma się przyjaciół 😉

To opowiem Wam teraz, jak rozpoczęła się moja miłość do Handwovenów (= chust tkanych ręcznie). Mam to szczęście, że znam chustomamy z całego świata i to szczęście, że mamy okazję się czasem spotkać. Możecie sobie wówczas wyobrazić, co się dzieje, jak spotyka się kilka chustoświrek i ile rarytasów jest skupionych wówczas w jednym miejscu…  Ach, rozmarzyłam się! Tęskno mi za latem! No, ale do rzeczy…

Jak zobaczyłam to to, to sobie myślę, że taki ot sobie pasiak. Nic specjalnego. I właściwie, za co ludzie dają tyyyle pieniędzy. „Zamotaj”- usłyszałam. I to był błąd. Zamotałam, poczułam inną jakość i przepadłam. Znacie to uczucie, jak całe życie śmigacie maluchem i nagle ktoś daje Wam do poprowadzenia Aston Martina? Albo Ferrari? Tak właśnie się poczułam 🙂

Uppymama jest niesamowicie miękka. Taka do przytulania. I jednocześnie charakteryzuje się bardzo dobrymi właściwościami nośnymi. Nie trzeba ich łamać. Pięknie pracuje, tj. bardzo łatwo i przyjemnie się dociąga, a wiązanie trzyma na mur beton. Do tego chusta nie jest gruba (przepraszam, ale nie mogę znaleźć nigdzie informacji o wadze chusty, a niestety nie mam już jej u siebie, więc nie jestem w stanie jej zważyć).

Jak kiedyś będziecie mieli okazję pomacać Uppy, albo mieć na własność, czego ze szczerego serca Wam życzę, to zobaczycie, że od maszynowego wyrobu, oprócz od razu wyczuwalnych walorów dotykowych, wyróżnia ją to, iż środek nie jest oznaczony metką, lecz takimi delikatnymi pionowymi paskami w innym kolorze (starałam się uchwycić na zdjęciu) oraz skosami ściętymi pod kątem prostym. Ergo, de facto nie ma skosów 😉

 

DSC_0376

 

DSC_0378

DSC_0385

DSC_0383

DSC_0381

DSC_0382

 

DSC_0397

DSC_0395

DSC_0394

DSC_0386

3 thoughts on “Miłość od pierwszego zamotania

  1. Ot, traf w mój dzisiejszy temat poszukiwań sieciowych…. 🙂 właśnie dzisiaj trafiłam na forum na wątek dotyczący chust ręcznie tkanych… może kiedyś Uppy uda mi się gdzieś choć na chwilkę przytulić… takie małe marzenie 🙂

    • Oj, jak zostaniesz wylosowania u Uppymamy, to jakbyś wygrała w totka 😉 Ja podobnie jak ty, czekam na swoją wygraną 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Website