Na swoich warsztatach początkującym rodzicom polecam chusty 100% bawełna, ponieważ są one najłatwiejsze w eksploatacji- zabrudzoną chustę wrzuca się do pralki na 60 stopni właściwie nie trzeba się z nią specjalnie „cackać”, łatwo poddają się tzw. łamaniu, łatwo się z nimi pracuje i są zdecydowanie tańsze od chust z domieszkami innych materiałów.

Na rynku natomiast spotkamy ogrom chust z domieszkami najróżniejszych materiałów i to w iście alpejskich kombinacjach! 2-składnikowe, 3-składnikowe, a ostatnio nawet 4-składnikowe. Głównym budulcem chusty pozostaje jednak bawełna. Ale, ale wyjątek od reguły być musi 😉 Są na rynku dość mało popularne tzw. No Cotton, czyli bez bawełny w składzie (główny budulec tworzy tutaj len). Można się w tym całym chustoświecie pogubić dość łatwo, tak więc idę wam z pomocą i postaram się wyjaśnić, co dają chuście domieszki innych materiałów. No to startujemy!

1. Len. Doda chuście nośności i mocy. Taka chusta w dotyku może się wydawać cienka, ale słonia poniesie bez problemu. Dobra na lato, bo raczej chłodzi aniżeli grzeje. Nowa chusta może być sztywna i dłużej opierać się procesowi łamania, co dla noszącego oznacza konieczność włożenia większej siły w jej dociąganie, dlatego polecam zakup używanej chusty lnianej. Natomiast złamany len jest najcudowniejszy na świecie. Na pocieszenie dodam, że technika tkania chust jest coraz lepsza i jak tkalnia jest dobra i użyje dobrych jakościowo nici lnianych, to chusta mięknie bardzo szybko. Można prać w pralce. Osobiście najbardziej lubię lny. Kocham je po prostu.

Obraz 1274 Obraz 1543 Obraz 1086

 

(Oscha Slings NV Willow River, Oscha Slings Alto Eventide, Oscha Slings Roses Aphrodite v1)

 

2. Konopie. Właściwości mają podobne do lnu- dodają chuście mocy i nośności, dlatego świetnie sprawdzą się przy cięższych dzieciach. Dobra na lato, bo nie grzeje. W moim odczuciu jest trochę sztywniejsza od lnu i „toporniejsza” w wiązaniu. Chusta konopna (lniana również, ale rzadziej) potrafi mieć „babole”, czyli małe zgrubienia charakterystyczne dla tego typu nici. Warto mieć tego świadomość, ponieważ niektórym chustorodzicom ten fakt przeszkadza, inni mogą pomyśleć że to błąd w tkaniu. Można prać w pralce.

Obraz 1096 Obraz 1226 deliny

 

(Didymos PHI, Oscha Slings SN Shona, Natibaby Delin Olive)

 

3. Wełna. Kolejna domieszka dodająca chuście nośności i mocy. Zazwyczaj jest mięciutka od początku, więc nada się również dla noworodka. Podczas zakupu chusty wełnianej warto zwrócić uwagę na to, jakiego pochodzenia jest wełna. Owca i alpaka zazwyczaj są szorstkie i gryzą- jednych mniej innych bardziej. „Szorstka” wełna ma swoją ogromną zaletę- wiązanie trzyma „na mur beton” nawet podczas baaardzo długiego spaceru.  Efekt szorstkości nie dotyczy tzw. Baby Alpaca, ta jest miękka, acz bardzo droga. Merynosy są cudownie miękkie i „kocykowate”, bardzo, bardzo do przytulania. Dodatkową zaletą merynosów, oprócz ich niesamowitej miękkości jest ich właściwość polegająca na tym, że latem chłodzą, a zimą grzeją. Kaszmir (wełna kóz kaszmirskich), jest materiałem bardzo delikatnym, puchatym, bardzo przyjemnym w dotyku i bardzo ciepłym- będzie zatem idealna na zimę. Niestety niektóre rodzaje wełny lubią uczulać i na to trzeba uważać 🙁 Wełnę należy prać ręcznie w letniej wodzie, wykręcić w ręcznik i wysuszyć „na płasko”.

Obraz 1603 KRZ_2275a DSC_0423

 

(Didymos Indio Terra, Didymos Pfau Junos, Lawilde Latreille Pele)

 

4. Jedwab. Jedwab daje chuście miękkości od nowości. To materiał bardzo delikatny, dlatego też wymaga specjalnej „troski” przy użytkowaniu także jako budulec chusty. Idealnie takie chusty nadadzą się dla noworodków. Dodatkowo jest on trochę błyszczący przez co chusta staje się bardziej jakby elegancka. Ale potrafi być też dość ślizgi, co powoduje, że wiązanie lubi się luzować i wymaga ponownego dociągnięcia oraz poprawek. Wyjątkiem jest tutaj tussah, czyli w skrócie jedwab mniej przetworzony, bardziej „surowy”, nie poddany tylu procesom chemicznym. Takie chusty również są delikatniejsze, miękkie, bardzo dobre dla noworodka, ale nie są już takie śliskie i są pozbawione wyjątkowego „błysku”. Jedwab nie grzeje. Nie zdziwcie się, jak kupicie chustę z jedwabiem, że ona śmierdzi. Śmierdzi, bo jedwab śmierdzi na początku, ale na szczęście po jakimś czasie zapach się ulatnia. Ja lubię ten specyficzny zapach jedwabiu 😉 Jedwab też wymaga ręcznego prania. Nie wymaga łamania.

Obraz 1837 Obraz 1172 Obraz 995

 

(Didymos NSI, Oscha Slings SN Nebula, Oscha Slings SN Aspen)

5. Bambus. Włókno bambusowe nada chuście miękkości i lekkiego połysku. Bardzo dobrze poczują się w nim noworodki. Bambus ma również właściwość antybakteryjną, bakterie go nie lubią 🙂 Bambus chłodzi. Warto zwrócić uwagę czy chusta ma domieszkę bambusa naturalnego, czy wiskozy bambusowej. Wiskoza bambusowa nie nadaje się dla dzieci ciężkich, bo niestety ma właściwość rozciągania się dość mocno i cięższe dzieci „sprężynują” w nim. Krótko mówiąc- długi spacer + ciężkie dziecko w chuście z wiskozą bambusową= wiązanie będzie ciążyć na ramionach rodzica i może się „obniżać”. Bambus naturalny, to już inna historia- on jest elastyczny, ale da sobie radę z cięższym dzieckiem. Mój syn bardzo lubił takie chusty jak na dworze było bardzo gorąco.

Obraz 1851 Obraz 1548 bambus

 

(Oscha Slings SN Maui, Natibaby Kurpie, Oscha Slings Surya Tiree)

 

6. No cotton. Są to chusty, które w swoim składzie nie mają bawełny. Głównym budulcem tutaj jest len. Zazwyczaj występuje w komplecie z bambusem, aby zmiękczyć z natury sztywny len. Te chusty jednak są dość specyficzne. Nie każdemu odpowiadają ze względu specyficzny sposób, w jaki pracują podczas wiązania. Ciężko to uczucie opisać, natomiast warto spróbować. Dobre na lato. Im więcej lnu będzie w składzie, tym chusta będzie sztywniejsza i toporniejsza w dociąganiu. Niestety nie mam żadnego zdjęcia w chuście tego typu, żeby Wam tu zaprezentować 🙁 Jeśli jest ktoś,kto takowe posiada i zechciałby użyczyć na potrzeby bloga, to zapraszam do kontaktu 🙂

 

Decydując się na zakup chusty z domieszką innych materiałów dodanych do bawełny, należy się liczyć z wyższą ceną produktu. Takie nici są po prostu drogie, co wpływa na cenę końcową. Osobiście najbardziej lubię len i konopie, bo dają mi duży komfort noszenia. Zimą lubię pochodzić w wełnie. Jestem z tych ludzi, którzy wolą grubsze chusty. Jakoś lepiej mi się z nimi pracuje. Gorzej dogaduję się z delikatniejszymi chustami, stąd jakoś nie przepadam za bambusem czy jedwabiem. Ale to kwestia gustu jest. Warto próbować. Znalezienie chusty idealnej może czasem zająć sporo czasu.

Artykuł niniejszy pewnie będę z czasem uzupełniała o nowe domieszki. Kto wie, co jeszcze wymyślą. Jak zaczynałam nosić syna, to normą były chusty 2-składnikowe. Teraz, normą stają się 5-składnikowe! Technika idzie do przodu- także ta w temacie tkactwa chustowego 😉

 

 

3 thoughts on “Na co komu domieszki różnych materiałów w chuście?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Website