Dzisiaj postaram się przybliżyć Wam temat popularnych nosideł dla dzieci, w chustoświecie zwanych wisiadłami. Postaram się wypunktować rzeczy, które powinny Wam zapalić w głowie lampkę ostrzegawczą, która oznacza „trzymaj się od tego urządzenia z daleka”. Producenci na swoich produktach napiszą i zapłacą wiele, aby produkt się dobrze sprzedał. Tak więc załóżmy, że wybieracie się do sklepu po swoje pierwsze urządzenie do noszenia dzieci. Przemiła Pani ekspedientka najpierw obrzuci komplementami waszego szkraba, a później rozłoży na ladzie różnorakie nosidła zachwalając każde po kolei. Ale zanim poddani wpływowi wyszkolonej w technikach sprzedaży Pani ekspedientki pomaszerujecie do kasy z wisiadłem w rękach, przemyślcie zakup dokładnie, aby się później nie okazało, że ćwierć wypłaty została wyrzucona w błoto.

Oto lista rzeczy, które powinny Was zaniepokoić podczas takich zakupów:

  1. Producent rekomenduje używanie nosidła już od urodzenia. Nosideł można używać dopiero od momentu, gdy dziecko samodzielnie siedzi albo przygotowuje się do raczkowania. Ma to związek z większym odwiedzeniem nóg u dziecka noszonego w nosidle. U noworodka, który ma króciutkie nóżki i dodatkowo dość mocno „podkurczone” uzyskanie prawidłowej pozycji zgięciowo-odwiedzeniowej jest niemożliwe. Dodatkowo układ kostno-stawowy dziecka nie jest jeszcze na tyle silny, aby utrzymać się w pozycji pionowej. Niestety nie mamy tutaj możliwości kontroli naprężenia materiału milimetr po milimetrze i naprężenia do tak, aby nosidło przejęło pracę mięśni malucha. Więcej o tym, jak dobrać nosidło znajdziecie w osobnym artykule (klik)
  2. Producent zezwala na noszenie dziecka przodem do świata. Nigdy nie nosimy dziecka przodem do świata, dziecko musi być zawsze przyklejone brzuchem do nas, niezależnie od tego, czy nosimy je z przodu, na biodrze, czy na plecach. Dlaczego? Ze względów medycznych i psychologicznych. W sytuacji, gdy dziecko jest przodem do świata nie jesteśmy w stanie uzyskać bezpiecznej dla niego pozycji fizjologicznej- plecy zamiast w pozycji kifozy całkowitej ulegają przeprostowi, dostosowując się do naszych wypukłości i wklęsłości. Miednica dziecka w tej sytuacji ulega nadmiernemu przeprostowi, co pogłębiane jest podczas wstrząsów, gdy rodzic się przemieszcza. Siła grawitacji działająca na tak niepodparty kręgosłup i miednice jest na tyle duża, że staje się dla dziecka niebezpieczna. Na to nakłada się aspekt psychologiczny. W momencie przyjścia na świat mózg noworodka jest jeszcze nie przystosowany całkowicie do życia. Kolokwialnie mówiąc jest jak gąbka i chłonie wszystkie bodźce płynące do niego ze świata. Dlatego tak dużo mówi się o tym, aby nie przebodźcowywać maluchów. Aby mózg małego człowieka rozwijał się prawidłowo, bodźce muszą być miarkowane. A gdzie ma się schować taki maluch noszony przodem do świata? Nie ma takiej możliwości. Dopiero ok. 3 miesiąca życia rozwija się świadomość u maleństwa, że te dwie witki krążące mu przed oczami to jego ręce i nie należy się ich bać. Problem noszenia dzieci przodem do świata omówię szerzej w następnym artykule.
  3. Pas biegnący miedzy nogami dziecka jest zbyt wąski. Pas biegnący między nogami dziecka powinien sięgać od jednego dołu podkolanowego dziecka aż do drugiego dołu podkolanowego. W przeciwnym wypadku cały ciężar ciała dziecka spoczywa na jego kroczu. Szczególnie u chłopców jest to niefajna sprawa, ponieważ u nich cały ciężar ciała dziecka spoczywa na jego jądrach. Dodatkowo nogi nie mają dostatecznego podparcia- obrywają stawy biodrowe. Siła grawitacji działająca na nie jest na tyle duża, iż głowa kości udowej jest odrywana od panewki stawowej. Problem potęguję się, gdy rodzic się porusza a nogi dziecka odbijają się od brzucha rodzica. Dlatego bezpieczne urządzenie do noszenia dzieci musi gwarantować podparcie ciężaru ciała biegnące od jednego dołu podkolanowego przez udo, pupę, drugie udo aż do drugiego dołu podkolanowego. W ten sposób uzyskamy bezpieczną dla dziecka pozycję fizjologicznej żabki, co w efekcie oznacza, że jego stawy biodrowe, miednica, kręgosłup są zabezpieczone.
  4. Głowa dziecka nie ma dostatecznego podparcia. Tak się dzieje, gdy pozycja dziecka jest nadmiernie wyprostowana oraz zbyt duży pas materiały oddziela rodzica od dziecka. Chcecie wiedzieć jak to jest? Uklęknijcie sobie w domu na podłodze, tak abyście w zgięciu podkolanowym mieli kąt prosty a wasze plecy były proste. Teraz poruszajcie głową do przodu i do tyłu. I jak? Duży zasięg prawda? Tak zasięg ma też dziecko w nosidle sztywnym, bardzo ciężko w takiej pozycji opanować kiwającą się maleńką główkę. A teraz kucnijcie sobie, a ramiona splećcie na piersiach. Wyobraźcie sobie, że zaraz przed waszą twarzą jest czyjaś pierś. I teraz poruszajcie głową w przód i w tył. Zasięg jest dużo mniejszy, prawda? Taką pozycję ma dziecko w chuście albo nosidle miękkim. W takiej pozycji bardzo łatwo jest ujarzmić głowę dziecka, bo chusta sięga aż do podstawy czaszki.
  5. Rodzic nie ma kontroli naprężenia materiału. Brak kontroli naprężenia materiały, czyli niemożność jego dociągnięcia oznacza brak dostatecznego podtrzymania wszystkich mięśni dziecka. Dziecko rośnie, zmieniają się jego gabaryty, więc urządzenie do noszenia powinno „rosnąć” razem z nim.
  6. Pozycja noszącego jest nadmiernie wygięta do tyłu. Często taka sytuacja ma miejsce w nosidłach sztywnych właśnie. Spowodowane jest to zbyt niską pozycją dziecka i niedostatecznym dociągnięciem nosidła. Maluch z czasem staje się coraz bardziej ciekawski i ruchliwy, jak będzie miał za dużo przestrzeni to zacznie się odpychać do rodzica szukając tego ograniczenia. Dlatego m. in. tak ważne jest mocne dociągnięcie materiału. Rodzic dla zachowania kontrawagi będzie się odruchowo odchylał do tyłu- ból kręgosłupa murowany.
  7. Panel, w który wkładamy dziecko jest usztywniany. 
  8. Dziecko ułożone jest niesymetrycznie. Zawsze należy dążyć do symetrii. By noszenie było bezpieczne pozycja dziecka musi być symetryczna, co oznacza nóżki na jednym poziomie, a kręgosłup w linii. Pozycja dziecka nie może być przechylona ku lewej lub prawej stornie rodzica.
  9. Przymierzamy nosidło i jest nam niewygodnie. Zdarza się Wam, że przymierzacie czasem jakąś rzecz i mimo rekomendacji personelu sprzedającego i zachwalań producenta, coś Wam w tej rzeczy nie pasuje? Jest niewygodnie? Coś Was niepokoi? Instynktownie czujecie, że coś jest nie w porządku? Po prostu tego nie kupujcie.
  10. Nosidło wydaje się zrobione z kiepskich jakościowo materiałów. Nosidło musi mieć atesty (np. Oeko-Tex standard 100, Oeko-Test). Atesty te dadzą Wam gwarancję, że materiały użyte do produkcji chusty czy nosidła są bardzo dobrej jakości, że farby używane do barwienia produktów nie powodują alegrii, że szwy są mocne i nosidło nie rozpadnie się podczas  spaceru, że klamry się nie rozepną, że przy cięższym dziecku materiał nie ulegnie rozdarciu… To są bardzo ważne czynniki, które gwarantują bezpieczeństwo naszemu dziecku.
  11. Nosidło wygląda jak torba na zakupy albo worek na ziemniaki. No niestety są takie. Zazwyczaj producent rekomenduje noszenie w pozycji kołyskowej. Nie ma kontroli nad kątem zgięcia materiału przy karku dziecka. Jest tylko sznurek do zacieśniania „otworu na świat”… Jak dla mnie najbardziej niebezpieczne ze wszystkich urządzeń do noszenia dziecka! Kilka lat temu była dość głośna medialna sprawa, że chusty spowodowały śmierć kilkorga noworodków. Tylko, że to nie chusty to spowodowały, ale te właśnie produkty. Te worki na ziemniaki i nierozważni rodzice, którzy zamknęli dzieciakom dostęp do świeżego powietrza, a że materiał nie przepuszczał jego wystarczającej ilości stało się jak się stało. Pozwólcie, że pozostawię to bez dalszego komentarza.

 

Jeśli urządzenie przeznaczone do noszenia dzieci spełnia choćby jeden w powyżej opisanych 11 warunków- nie kupujcie go. Jeśli nie jesteście pewni zakupu skontaktujcie się z doradcą noszenia dzieci, zanim wyrzucicie w błoto część waszych cięzko zarobionych pieniędzy.

Na moim profilu na facebooku pisałam kilka razy, że ten artykuł był dla mnie bardzo trudny. Trudny, bo szczerze mówiąc zadziwia mnie trochę bezmyślność ludzka i taki owczy pęd za trendami. Naczytałam się wielu artykułów o nosidłach sztywnych, analizowałam… No dobra badałam terytorium wroga 😉 A tak na poważnie, to zastanawia mnie fakt następujący: dlaczego artykułu pochwalające noszenie w nosidłach sztywnych piszą zawsze laicy nie znający się na temacie? I czy mają świadomość wagi swoich słów? Dlaczego nie piszą ich ci „specjaliści”, którzy dali swoje rekomendacje dla instrukcji obsługi tych urządzeń? No bo jak można tak argumentować bezpieczeństwo nosideł sztywnych:

Skoro jest to niezdrowe to dlaczego nasi celebryci właśnie taką modę wprowadzili? Otóż niezdrowe jest noszenie dzieci w nosidełkach kupionych na targowiskach za 20 złotych. Tajemnica tkwi w odpowiedniej marce. Tak to już  w życiu bywa, że funkcjonalność i bezpieczeństwo nie zawsze są przestrzegane. Nosidełka marki BabyBjorn są sprawdzone przez takich rodziców jak: Angelina Jolie i Brad Pitt, Sarah Jessica Parker i Mathew Brotherick, Ben Affleck i Jennifer Garner.

(źródło cytatu: klik)

Tak, krew mnie po tym artykule zalała… A niech się na mnie posypią hejty, a co mi tam! 😉

Na koniec zaproszę Was do jeszcze jednego eksperymentu. Weźcie wąski taboret, usiądźcie na nim okrakiem. Nogi zwisają bezwiednie po bokach, ręce bezwiednie wzdłuż waszego ciała, plecy proste. A teraz zamknijcie oczy, spróbujcie się rozluźnić zachowując wymienione wcześniej parametry i wyobraźcie sobie, że tak wisicie kilka metrów nad ziemią, całym ciężarem na swoim kroczu i że ktoś was zdejmie dopiero za kilka godzin…. To odwzorowanie sytuacji w nosidle sztywnym. A teraz jeszcze jeden eksperyment. Usiądźcie sobie w hamaku, albo wygodnym fotelu (jak nie macie, to sobie po prostu wyobraźcie, że w nim siedzicie). Możecie sobie skrzyżować nogi, jeśli tak wam będzie wygodnie oraz przykryć się kocykiem. I jak? Większość pewnie wybrałaby tę drugą opcję. I tak mniej więcej czuje się dziecko noszone w chuście.

Czas jakiś temu trenerka jednej ze szkół szkolących przyszłych doradców zwróciła uwagę na fakt, że ważny jest nie tylko sposób, w jaki rodzice noszą w nosidłach i jakie urządzenia do noszenia wybierają. Na prawidłowy rozwój dziecka ma wpływ szereg czynników, m in. to w jaki sposób rodzice noszą na rękach, podnoszą, bawią się, przewijają, ubierają itp. Pozostaje więc tylko nadzieja, że rodzice wybierający nosidła sztywne pozostałe czynności pielęgnacyjno-opiekuńcze nad maluchem wykonują poprawnie. I pamiętajcie, że to nie jest tak, że każde dziecko noszone w nosidle sztywnym na pewno będzie krzywe, albo będzie miało problemy rozwojowe- tak jak nie każdy palacz zachoruje na raka płuc, alkoholik na marskość wątroby, a narkoman na HIV… Dla mnie jednak ryzyko jest na tyle duże, nosidła sztywne mają tyle błędów konstrukcyjnych, że mówię im stanowcze NIE!

Przeszukałam internet w poszukiwaniu sław świata naszego, którzy mogliby świecić przykładem prawidłowego noszenia i kilku znalazłam 🙂 Znalazłam oczywiście także tych, którzy powinni świecić antyprzykładem i dla szerzenia kaganka oświaty też wam pokażę te zdjęcia 😉

NIE:

beyonce-400x285 Fergie Gwen Stefani i Nicole Kidmann Ian_Ziering Kasia skrzynecka Liev Schreiber Orlando Bloom pink nie Selma Bair Shakira Siena Miller

 

TAK, TAK, TAK:

pink tak Orlando Bloom tak Kate Hudson tak etan Hawke tak Gisele Bundchen tak

A może macie jakieś pomysły działań, jak edukować rodziców chcących rozpocząć przygodę z noszeniem?

36 thoughts on “1,2,3… Nosidełko-wisiadełko kupisz TY!

  1. Ostatnio próbowałam jednej blogerce zwrócić uwagę, że nosidło, w którym nosi 4mies córkę jest niekoniecznie najlepszym wyborem, no ale nie dało się 🙂 Dopiero kolejna blogerka zwróciła mi uwagę, że jeśli ma opłacone nosidło przez producenta to musi bronić i reklamować – i tak przejrzałam tego bloga pod kątem reklam, i niestety musiałam przyznać jej rację. Smutne! Bo taki bloger w dzisiejszych czasach (zwłaszcza w parentingu) pełni dużą funkcję i często wpływa na decyzje czytających go rodziców…

    • No tak niestety często jest. A wystarczyłoby, aby takie wpisy były opatrywane komentarzem „wpis sponsorowany”, albo „wpis płatny” prawda? Mnie właśnie zadziwia lekkość z jaką ludzie potrafią coś opisać w superlatywach i nie przejmować się tym, że ktoś to przeczyta i weźmie sobie te „rady” do serca i zacznie je stosować… a później żałować.

    • Hmmm, zależy od blogera, co wybierze, nikt nie zmusza do brania wsiadła, pytanie co jest bardziej wartościowe dla blogera, pieniądze, czy zdrowie dziecka.

  2. Bardzo fajny, wyważony wpis, będzie można podsyłać osobom niezaznajomionym z tematem. Trochę tylko zgubiłam się we fragmentach które miały zobrazować to jak czuje się dziecko w wisiadle – jakoś nie mogę zrozumieć tego opisu jak miałabym kucnąć itd. 🙂

  3. Pelen szacun za ten wpis … powinno sie go puscic na wszelkie mozliwe strony swiata !!! moze akurat dotrze do czytajacych go …

    • Dzięki za ten artyadkuł. Ja i mf3j szaadlony sąsiad poszuadkiadwaadliadśmy danych na ten temat przeadszło 2 godizny. Takim spoadsoadbem traadfiadliadśmy na Twf3j blog, ktf3ry przeadobraadził nasz dzień. Jesteadśmy autenadtyczadnie szczęadśliwi, że można wynaadleźć nadal tak dobre blogi jak ten. Z pewadnoadścią będziemy Twf3j blog polecać.

  4. Hej, trafiłam przypadkiem na Twoją stronę podczas poszukiwania info o nosidełku, Tekst super i napisany w łatwo zrozumiały sposób. Pozdrawiam, a adres zapisuję i będę wpadac częściej.

  5. Świetnie napisane!!! Popieram! Moja mała była chustowana przez chwilę. Jak widzę dyndające nóżki niemowlaka w wisiadle to mam ochotę odebrać go matce… Eh… Udostępniam 😀

  6. Dzięki Ci za to, że jesteś 🙂
    Trafiłam na Ciebie dziś rano, zupełnym przypadkiem… nie to nie przypadek, to przeznaczenie 🙂
    Już gotowaliśmy się do zakupu Baby Bijorna, odkładaliśmy na niego 3 m-ce. Tyle dobrych opinii przeczytałam…fakt, opinii blogerek, nie specjalistów. Na stronie sklepu jest tak zachwalany, że myślałam, że jest idealny.
    Olaboga, co bym uczyniła najlepszego :/ Już wiem na co zwracać uwagę, przy wyborze 🙂
    Dzięki raz jeszcze :*

    • Cieszę Się, że mogłam pomóc 🙂 życzę zatem Wam obojgu bezpiecznego, długiego i udanego noszenia 🙂

  7. Ja się już chyba całkiem pogubiłam… Czyli najlepszym rozwiązaniem będzie chusta? A jak się do tego co napisałaś mają nosidła ergonomiczne?

    • To zależy. Każdy ma inne potrzeby. Nosidło dopiero dla dziecka, które samodzielnie siedzi albo przygotowuje się do raczkowania. Nosidło ergonomiczne jest w porządku. Z tą różnicą, że są dobre i złe nosidła ergonomiczne. Producent ma prawo użyć bardzo chwytnego słowa „ergonomiczny” do reklamy swojego nosidła, jeśli tylko jest ono klamrowane. „Złe” nosidła BB też są klamrowane i dlatego szwedzki producent ma prawo w opisie podać, iż jest ono ergonomiczne, co z fizjologicznego punktu widzenia, obok ergonomii nawet nie leżało. O tym, jak odpowiednio dobrać nosidło pisałam już tutaj: http://dajsieponiesc.com/2014/09/jak-odpowiednio-dobrac-rozmiar-nosidla/

      • Koleżanka, która jest chustomaniaczką poleca tylko nosidła miękkie tuli. Ja sama ma chustę, ale mam problem z wiązaniem jej, chciałam przejść na nosidło, ale córeczka ma dopiero 4 miesiące.

        • Tula to polska firma produkująca nosidła na najwyższym światowym poziomie. Ale na nosidło proponuję przejść dopiero jak dziecko zacznie samodzielnie siadać albo przygotowywać się do raczkowania. W większości przypadków dzieje się to ok. 6 miesiąca życia malucha. Także pozostało wam malutko już. 🙂

    • TO jest zwykłe nosidło sztywne. Jeszcze bardziej sztywne niż popularny BB, czy inne tego typu. Nie zabezpiecze kręgosłupa. Dziecko jest skazane na kilkugodzinne siedzenie na taborecie. Nie fajnie.

    • Na szczęście coraz więcej rodziców dokonuje świadomych i dobrych wyborów 😉 Może jeszcze nie rok, nie dwa, nie dekada… ale może za kilkadziesiąt lat będzie już tendencja odwrotna 🙂 któż to wie 😉

  8. Fantastycznym pomysłem byłoby spotkanie z rodzicami już w szkołach rodzenia. Fizjoterapeuci czy doradcy chustowi tłumaczyli by różnicę między jednym, a drugim. Rodzice są wtedy jeszcze otwarci na wiedzę i nowości, dopiero kompletują wyprawkę. Łatwiej było by im wydać 150zł na pasiastą bawełnę, niż wydać 500zł (czy ile tam) na babybjorna po czym dowiedzieć się, że zrobili błąd i musieć znów wydać na chustę. Można by było dać namiar na doradcę, ewentualną zniżkę na spotkanie po narodzeniu maleństwa.

    • Zgadza się. Chustonoszenie staje się coraz bardziej popularne w naszym kraju, stąd wiele szkół rodzenia wprowadziło do swojego programu również naukę wiązania chusty (m. inn. Bezpłatna Szkołą Rodzenia „Bambino”, w której mam przyjemność uczyć- pozdrawiam! )

  9. Bardzo dziękuję za ten artykuł. Dostaliśmy w prezencie nosidlo BB one mesh. Niby jest opisywane jako ergonomiczne. Wykonane jest z takiej jakby siateczki. Ale już sama nie wiem co o nim myśleć?

    • Na pierwszy rzut oka wygląda dobrze. Panel jest miękki, rozstaw między nogami dość szeroki. Na moje oko kąt zgięcia nóg jest troszkę mały (powinna być większa „dupowpadka”). Niestety nigdy nie miałam okazji używać tego nosidła, dlatego nie jestem w stanie dać mu rzetelnej opinii. Jeśli masz taką możliwość, to przymierz to nosidło przed kupnem i zobacz jaką pozycje przyjmuje w niej twoje dziecko 🙂

    • Będzie za duże. To znaczy szerokość panelu między nogami dziecka będzie za szeroka, a jego wysokość za duża. Ale tak na prawdę trzeba by przymierzyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Website