Dziecko w chuście można nosić z przodu (czyli na swoim brzuchu), na biodrze, albo na plecach. Ale zawsze przyklejone małym brzuchem do nas. Nigdy przodem do świata z kręgosłupem przyklejonym do noszącego. Nigdy.

Czasem pytam rodziców, dlaczego noszą „przodem do świata”. Wówczas padają argumenty, że ich dziecko to takie ciekawe świata jest, ruchliwe i przyklejone do nich nie chce siedzieć, bo nic nie widzi i tylko tak daje się nosić. To nie prawda. To znaczy prawdą jest, że każde dziecko ma inny temperament. Ale nieprawdą jest, że nie ma takiego wiązania, które pozwoliłoby rodzicom bezpiecznie nosić nawet najbardziej ruchliwe i ciekawe świata dziecko. Rodzice zazwyczaj zaczynają nosić dziecko z przodu, później przerzucają się na biodro albo od razu na plecy.

Na swoim brzuchu nosi się zazwyczaj noworodki. Po pierwsze, początkującym rodzicom najłatwiej opanować wiązanie chusty z przodu, kiedy widzą, jak wygląda pozycja dzidziusia oraz co robią ich własne ręce 😉 Po drugie, przytulanie do serca takiej kruszynki to sama rozkosz. Maluch tego potrzebuje. Dzięki temu czuje się bezpieczny. Wyobrażacie sobie jak byście się czuli, jakby ktoś nagle wystrzelił Was w kosmos? No to mniej więcej tak czuje się noworodek przychodzący na ten świat. Przez 9 miesięcy swojego życia zajmował sobie swoje gniazdko w brzuchu mamy. Gniazdko w którym panował półmrok, było mokro, ciasno, dużo cieplej niż „na zewnątrz”, słychać było bicie serca, bulgotały jelita, niemal nieustannie czuć było kołysanie oraz dotyk. A tu nagle poród, trach i radź sobie człowieku w tym nowym świecie! Świecie w którym jest znacznie więcej bodźców niż w brzuchu, a wszystko jest nowe, wszystko trzeba poznań, wszystkiego się nauczyć na nowo. Dlatego maluchy tak bardzo lubią być spowijane i przytulane do serca. Bo to daje im namiastkę życia płodowego, dla nich znanego i bezpiecznego. Aby noworodek mógł się prawidłowo rozwijać musi mieć spełnioną potrzebę bezpieczeństwa.

Gdy chcemy dziecku pokazać troszkę więcej świata, warto je przełożyć na biodro albo na plecy. Na biodrze dziecko ma duże spektrum patrzenia na świat. Rodzic nadal widzi swoją pociechę. Oboje nadal mogą zachować kontakt wzrokowy. Na plecach maluch jest niejako przodem do świata- spoglądając zza naszego ramienia ogląda świat z naszej perspektywy, z perspektywy olbrzyma 🙂

Jak widać ciało rodzica daje duże możliwości bezpiecznego noszenia dziecka- wystarczy tylko dobrze dobrać wiązanie.

Noszenie dziecka w chuście bądź nosidle w pozycji „przodem do świata” może być bardzo dla niego niebezpieczne. Oto dlaczego:

  1. Niemożliwe jest uzyskanie fizjologicznej (zdrowej) pozycji dziecka. Fizjologiczna pozycja kręgosłupa u noworodka to kręgosłup układający się w pozycji kifozy totalnej. Potocznie możemy powiedzieć, że chodzi o zaokrąglone plecki, o plecki wygięte w literkę C. W pozycji „przodem do świata” zamiast kifozy totalnej, kręgosłup ulega nadmiernemu przeprostowi. Dodatkowy problem stanowi elastyczny kręgosłup malucha wpasowujący się w wypukłości i wklęsłości ciała rodzica, co może powodować jego skrzywienie. BBvsManduca
  2. Niemożliwe jest dostateczne podparcie główki dziecka. Podczas noszenia dziecka „przodem do świata” między karkiem dziecka a klatką piersiową osoby noszącej powstaje dość znaczna przerwa, przez co niemożliwe womar_N15_opis4staje się dostateczne podparcie głowy. Prawidłowe podparcie główki ma ogromne znaczenie szczególnie u noworodków, ponieważ mają one obniżone napięcie w obrębie mięśni czyi i grzbietu, co objawia się popularnie mówiąc „kiwającą główką”, czy po prostu nieumiejętnością samodzielnego trzymania głowy. Takie niezabezpieczenie „kiwającej główki” może mieć poważne następstwa. Sytuacja ta nie występuje, gdy nosimy dziecko w pozycji „brzuch do brzucha”, ponieważ w podparciu
  3. Pas biegnący między nóżkami dziecka jest zbyt wąski i uniemożliwia dostateczne podparcie miednicy. W efekcie cały ciężar ciała dziecka spoczywa na jego kroczu. Szczególnie niebezpieczne jest to w przypadku chłopców i może mieć wpływ na problemy z potencją w dorosłym życiu. Rodzic noszący dziecko w ten sposób nie jest w stanie uzyskać zdrowej dla dziecka pozycji zgięciowo-odwiedzeniowej nóg. W efekcie nogi malucha zwisają bezwiednie po bokach panela. Siła grawitacji działająca na niepodparte nóżki jest na tyle silna, że głowa kości udowej jest odrywana od panewki stawowej. To samo tyczy się bezwiednie dyndających, niezabezpieczonych rączek. Takie bardzo duże obciążenie dla stawów malucha, które może powodować poważne urazy. Problem dodatkowo potęguje fakt, iż podczas ruchu rodzica, nóżki dziecka odbijają się od ciała noszącego. wisiadlo a nosidlo
  4. Kręgosłup naciska na miednice. W takiej pozycji niemożliwe jest prawidłowe ułożenie miednicy dziecka, czyli uzyskanie tzw. „dupowpadki”. Kręgosłup nie jest „amortyzowany”. Wyprostowane plecy wymuszają niezdrowe dla dziecka odgięcie miednicy do tyłu. Dodatkowy problem stanowi dolna część kręgosłupa, która naciska na miednicę powodując urazy oraz ból.
  5. Łatwo brzebodźcować malucha. Bobas w pozycji „przodem do świata” ma bardzo szerokie spektrum patrzenia na świat. Fajnie? Oczywiście, że nie fajnie! Mózg takiego małego człowieka jest jak gąbka, chłonie wszystko, co do niego dociera z otoczenia. Nie ma jeszcze tej umiejętności filtrowania bodźców i już na wstępie odrzucania tych bezużytecznych. W efekcie bardzo szybko się męczy i… nie ma gdzie się schować! Bo jest atakowany tymi bodźcami wciąż i wciąż… W pozycji przodem do rodzica, zmęczony bobas ma możliwość wtulenia się w klatkę piersiową rodzica i zaśnięcia. A tu niestety nie. A przebodźcowany maluch w domu jest baaaardzo trudny to opanowania.
  6. Ciężko zachować symetrię. W prawidłowej pozycji ciało noszącego i noszonego powinny być ułożone chusty_el_instr_html_m3b101986_400_400symetrycznie względem ziemi. Kolokwialnie mówiąc, oznacza to, iż dwa kręgosłupy powinny tworzyć linię pionową. W „pozycji przodem do świata” jest to bardzo trudne. Przez to, iż noszący mają czasem wystające brzuchy, noszony maluch przekrzywia się na bok- tworzy jakby skośną linię względem ciała osobnika noszącego. Taka pozycja powoduje duże i niepotrzebne napięcia oraz obciążenia dla małego ciałka.
  7. Brak wygody u noszącego. Powiem krótko: Konia z rzędem temu, kto wytrzyma w pozycji „przodem do świata” na kilkugodzinnym spacerze i jeszcze będzie twierdził, że mu wygodnie z kilkumiesięcznym, ważącym przynajmniej 5-6kg bobasem, zainteresowanym wszystkim dookoła, wierzgającym nogami, wyciągającym ręce do wszystkiego, co widzi… Nie ma szansy!

Co w takim razie z noszeniem dziecka w „pozycji przodem do świata”, gdy znajduje się ono na rękach rodzica? Taka trzymanie_niemowlecia4_mama (1)pozycja jest prawidłowa, o ile plecy dziecka oparte są o klatkę piersiową rodzica, jedną ręką podtrzymujemy nóżki starając się zaokrąglić miednice i objąć jak największą część obu udek, a drugą ręką zabezpieczamy malucha przed pochyleniem się do przodu, trzymając rękę w poprzek jego klatki piersiowej.

Podsumowując: Noście swoje dzieci, bo to bardzo przyjemne. Chustonoszenie przyniesie wam obojgu bardzo dużo korzyści. Ale róbcie to z głową. Dbajcie o siebie nawzajem. Zanim kupicie pierwsze lepsze urządzenie do noszenia w sklepie dziecięcym, poczytajcie o producencie, o sposobach noszenia w nim. Koniecznie zobaczcie, czy jesteście w stanie uzyskać fizjologiczną pozycję dziecka. Będziecie w nim nosić swój największy skarb. Na prawdę, warto się zastanowić zanim zrobicie sobie jedno z tego typu zdjęć:

noszenie

 

(Klikniecie na zdjęcie spowoduje odesłanie do witryny jego właściciela)

4 thoughts on “Dlaczego nie wolno nosić „przodem do świata” ?

  1. nie tak dawno dyskutowalam z kumplem ktory nosi dziecko wlasnie przodem do swiata … zaraz mu to zalinkuje bo czasem zwyczajnie brak mi argumentow 😀 dziekuje

    • Bardzo się cieszę 🙂 Mam nadzieje, że dzięki temu artykułowi „ocalimy” choć jedno dziecko 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Website