Chusta: Pellicano Baby Zoya Mane, 70% bawełna + 30% len, 270g/m2

Wiązanie: Plecak prosty z wykończeniem tybetańskim

 

Kilka razy już o tym wspominałam, że uwielbiamy z dzieciakami chodzić do ZOO. W sumie to nie wiem, kto bardziej- ja czy oni 😉 W każdym razie jesteśmy tam częstym gościem i przy okazji tych wycieczek częstokroć powstają zdjęcia do niniejszego bloga. Nie ma się co dziwić- wszyscy jesteśmy w świetnym humorze, a plener jest przedni 🙂 Lubię na te wycieczki zabrać ze sobą tzw. szmatany.  Szmatany, czyli chusty, które dadzą komfort noszenia podczas długich wycieczek, są przewiewne, nie zbyt grube, co by się zbytnio nie spocić i nie nadźwigać dodatkowego balastu, takie, które w razie potrzeby posłużą jako kocyk i nie zaciągną się od byle czego, a po wycieczce wrzucasz je do pralki i ewentualne powstałe plamy schodzą. Takie w moim odczuciu są szmatany i Zoya Mane zdecydowanie do nich należy.

To chusta średniej grubości. Dość sztywna na początku, ale miękkości nabiera już po pierwszym praniu. Po kilku motaniach jest złamana. Len dodaje jej nośności i „przewiewności”. Gdybym miała noworodka to zleciłabym jej łamanie koleżance noszącej starsze dziecko 😉 Bardzo letnia chusta. Lekko błyszcząca. Elegancka, ale z pazurem.

I ma lniane babolki <3 To takie moje „zboczenie”, że ja kocham ten surowy len i babolki w chuście. Moim zdaniem dodaje to chuście uroku. Obecność tychże babolków, czyli delikatnych zgrubień na lnianej nitce nie jest spowodowana gorszą jakością przędzy użytej to utkania chusty. Len jest materiałem bardzo ciężkim w uprawie i wrażliwym na panującą pogodę (np. wilgotność, ilość opadów) i od tego głównie zależy jakość nici. Im lniana przędza jest bardziej obrobiona, „ogołocona” ze wszelkich zgrubień, „uszlachetniona” (w odczuciu producenta lepsza, bo droższa. W moim odczuciu gorsza, ponieważ poddana wielu zabiegom chemicznym), tym jest bardziej gładka i rzecz jasna droższa. Osobiście uważam, że odbiera to urok lnianym niciom. Podobnie rzecz się ma z nicią konopną. Zarówno nić lniana jak i konopna jest troszeńkę szorstka, sztywna i ma prawo posiadać zgrubienia. Ot, taki jej urok.

Ale lniane/ konopne chusty, które są już złamane mają wiele ogromnych zalet: to są niesamowicie mocne nici przez co dają ogromny komfort noszenia- słonia poniosą! Idealnie nadają się do noszenia podczas wysoki temperatur. Wiązanie trzyma na mur beton. I uwaga, uwaga- te chusty wybaczają błędy popełnione podczas wiązania 🙂 Tylko muszą być złamane.

Nie będę Was pytała, czy ta chusta nam pasuje. Wiem, że nam pasuje 🙂 Obie z Helą bardzo dobrze się w niej czujemy.

A teraz kilka zdjęć 🙂

Zacznijmy od tego, że pokażę Wam jak wyglądają owe lniane babolki:

Obraz 003

To zgrubienie, „babolek” oznaczony jest czarną strzałką 🙂 To normalne zgrubienie charakterystyczne dla lnu oraz konopi, ale normalne jest też to, że niektórzy tego nie lubią.

DSC_8768

DSC_8776

DSC_8795

DSC_8786

DSC_8780

 

I jeszcze na koniec historia zasypiania w trzech aktach…

DSC_8801

DSC_8817

DSC_8823

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Website