Jak długo mogę nosić dziecko w chuście? To w moim odczuciu jedno z najpowszechniej zadawanych pytań przez rodziców zaczynających przygodę z chustą. I można na nie odpowiedzieć rozpatrując rzecz na dwóch płaszczyznach- dobowej oraz wiekowej.

DSC_0250Zajmijmy się na początku kwestią maksimum dobowego. Na początku musimy sobie powiedzieć, że nie ma na świecie badań dowodzących, że dziecko można nosić w chuście maximum X godzin dziennie. Prawda jest taka, że dziecko, aby się prawidłowo rozwijać, oprócz chustonoszenia, potrzebuje również podłogi. Podłogi na której będzie miało okazję ćwiczyć mięśnie całego ciała, by móc kontrolować głowę, zacząć siadać, raczkować, chodzić…. Gdybyśmy bezustanku nosili dziecko w chuście zrobilibyśmy mu niewątpliwą krzywdę. Pomijam oczywiście fakt, iż najzwyczajniej w świecie tak się nie da. Dlaczego? Ano dlatego, że okres chustonoszenia musi być przerywany chociażby na pory karmienia, przewijania, czy inne aktywności pielęgnacyjne wykonywane na osobniku noszonym lub noszącym. Dziecko te przerwy po prostu wymusi. Te małe istotki są bardzo sprytne. Jak już nie będą chciały być noszone, ponieważ będą wolały poleżeć sobie i pogapić się w coś, niezwłocznie dadzą nam o tym znać stosownym sygnałem dźwiękowym 😉

Fakt jest jednak taki, iż rodzice noszący dzieci w chustach mają lepszy i częstszy bliski kontakt wzrokowy ze swoi dzieckiem, niż ci nienoszący. Dzięki temu uczą się lepiej odczytywać sygnały wysyłane przez dziecko i zawczasu na nie reagować. Zawczasu, czyli unikając ostatniego i zarazem najmocniejszego sygnału obrazującego dyskomfort związany z niezapewnieniem wszystkich potrzeb, czyli płaczu dziecka. Noworodki powiem sygnalizują nam swoje potrzeby nie tylko poprzez płacz. Na przykład głód mogą sygnalizować poprzez mlaskanie czy wkładanie rąk do buzi. Mokrą pieluchę poprzez wiercenie się i wyginanie. Płacz to już stadium zaawansowane niezapewnienia danej potrzeby. Rzecz jasna, każde dziecko jest inne, dlatego nie będę tutaj tworzyć wam sztucznych tabel i gotowych rozwiązań rozpoznawania potrzeb dzieci. Zazwyczaj są one nic nie warte i się nie sprawdzają. Dziecko ma wiele rzeczy „wypisane na twarzy”. Potrzeba tylko czasu i sposobności, aby nauczyć się rozpoznawać owe sygnały, czemu sprzyja częsty i bliski kontakt fizyczny oraz wzrokowy z dzieckiem. Chustonoszenie jest tutaj niewątpliwym sprzymierzeńcem.

absPrzeanalizujmy teraz noszenie w chuście w kontekście wieku dziecka. Niestety, albo stety dzieci z chusty wyrastają. Czasem się śmieję, że dziecko się wtedy zużyło i czas zrobić sobie nowe :p No tak. Chustonoszenie ma w sobie ten element ryzyka, że nieużywana chusta leżeć nie może, a wyrośnięcie jednego dziecka z chusty powoduje nieodpartą potrzebę postarania się o nowego chuściocha. Czasem tak sobie myślę, że polityka prorodzinna rządu powinna opierać się na zapewnieniu każdemu rodzicowi noworodka chusty do noszenia dzieci 😉 Oczywiście są rodzice, dla których moment wyrośnięcia dziecka z chusty jest zbawienny i tylko na taki czekają. Obie postawy oczywiście są OK i nie mnie jest dane je oceniać.

Przejdźmy do meritum rzeczy: w okresie noworodkowym, dzieci potrzebują noszenia w chuście z potrzeby bliskości. Po prostu chcą być (bardzo) blisko rodzica, by czuć się bezpiecznie. Noszone w chuście dostają namiastkę świata, jaki zbudowały sobie w życiu płodowym. Jest im dość ciasno, są niemalże nieustannie kołysane, przyjmują fizjologiczną dla siebie pozycję, słyszą bicie serca rodzica, bulgotania jego jelit, tembr głosu, są bardzo często dotykane. Te wszystkie Obraz 008aspekty pozwalają im czuć się bezpiecznie, jako że na chwilę obecną innego świata nie znają. One dopiero muszą nauczyć się naszego, nowego dla nich świata. I potrzebują na to czasu. Ale aby móc eksplorować nowe, muszą czuć się bezpieczne i to „nowe” musi być im podawane w małych, nieszkodliwych dla nich dawkach.

 

Później nadejdzie (u niektórych dzieci) okres tzw. kolek, czy po bólu brzuszka. Chustonoszenie pomaga wówczas zwalczyć ból poprzez masowanie okrężnicy, które następuje, gdy rodzic się rusza.

Ząbkowanie, problemy z zasypianiem, przeziębienie, grypa, temperatury, ewentualne pobyty w szpitalu- to są te DSC_0003wszystkie trudne momenty, gdy dziecko chce być bardzo blisko rodzica i wskakuje do chusty.

Dopóki dziecko samodzielnie się nie przemieszcza, chusta stanowi dobry środek transportu. Rodzic nie musi ze sobą taszczyć wózka, tylko wkłada dziecko do chusty i idzie na wycieczkę, na zakupy, w góry, do lasu itp. W miejskiej dżungli jest niestety wiele takich miejsc, które skutecznie uprzykrzają życie rodzicom z wózkami. Ja bardzo często używałam chusty, gdy musiałam iść z dzieckiem na zakupy do supermarketu. Wszędzie witają mnie kilometry korytarzy z półkami zapełnionymi po brzegi pięknymi, kolorowymi pudełkami różnych rzeczy, a te małe, sprytne rączki potrafią być niezwykle szybkie, sprytne i lepkie. Zamotanie dziecka w chustę z rączkami schowanymi pod chustę skutecznie potrafi ujarzmić te niezwykle ciekawe świata bestie 😉

Nie dajcie się zwieść mitom, że chustonoszenie spowalnia rozwój dziecka. Paradoksalnie dzieje się na odwrót! Momentem dużego spadku częstotliwości noszenia jest moment, gdy dziecko zacznie samodzielnie chodzić. Wówczas na jego drodze wyrosną dużo ciekawsze rzeczy niż jakieś tam mamowe przytulańce w chuście i możliwość obserwowania świata z poziomu ramion rodzica. Te wszystkie novum odkrywane na chodnikowych alejkach (a tu leży pet, a tu psia kupka, a tu zużyta guma do żucia, a tu papierek, butelka, trawka, kwiatek…) to zupełnie nowa jakość w odkrywaniu świata dla małego człowieczka! Jakież to wszystko strasznie ciekawe!

Ale nie martwcie się. Po tym okresie buntu chustowego, dziecko jeszcze do was wróci. I samo przyniesie chustę: „Mamo, weźmnij mnie do chuśty!” Małe nóżki w końcu się zmęczą i będą potrzebowały ukojenia w ramionach mamy i taty. I powróci do dziecie jeszcze wielokrotnie do obserwowania świata z ramion rodzica. Aczkolwiek, ten dobowy czas noszenia w chuście będzie się już (niestety) skracał.

Mówię to ja. Mama 3,5 letniego Franka, który powraca do chusty na 3 minuty oraz 16 miesięcznej Heleny, która właśnie z chusty zaczyna mi wyrastać… Ech, życie!

 

abs1

2 thoughts on “Dopuszczalne limity noszenia w chuście

  1. warto dodać jeszcze ze chodzenie malucha zbiega sie czesto w czasie z tym, że mama idzie do pracy … jak dluzszy czas mamy nie ma a potem mama ma jeszcze multum rzeczy do zrobienia chusta staje sie alternatywą na nadrobienie czułości, których mama naraz skąpi małemu człowiekowi czesto nie z własnej „winy” … Gabrysia przynosi wtedy chuste, sama wdrapuje sie na plecy i wola TULI TULI !!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Website