Chusta: Sling Studio Falling Feathers Margot Storm, 52% bawełna + 48 % jedwab tussah, 220g/m2

Wiązanie: kangur, plecak prosty, plecak z wykończeniem „candy belt”

 

Dzisiejszy post będzie trochę inny niż pozostałe posty związane z recenzjami chust. Dzisiejszy post będzie bardziej dziękczynny niż recenzycjny. Dlaczego? Chusta, którą Wam dzisiaj zaprezentuję to jedna z moich ulubionych w stosie. Kosztowała miliony monet (niestety), ale ma magiczne właściwości usypiające 😉 Kupiłam ją tak na prawdę z ciekawości. Miałam zamiar pokazać Wam kolejną egzotyczną chustę, zrecenzować i sprzedać dalej. I okazało się, że jest to ulubiona chusta Heleny do usypiania… Tak więc sprzedałam kilka innych chust, aby móc tę zatrzymać 😉 Druga sprawa powodująca inność tego posta jest taka, że chciałam Wam dzisiaj kogoś przedstawić. Część z Was, z którą się znam, wie, że Matką Chrzestną Heleny jest Gosia, czyli druga twarz naszej Akademii Chustonoszenia Lulamy, również doradczyni noszenia, nasza specjalistka od BLW (ależ ci Gocha reklamę teraz zrobię! 😛 ). Jesteśmy z Gosią trochę jak Ogień i Woda, jak Serce i Rozum, które wzajemnie się uzupełniają, choć rozbieżność temperamentów powoduje, iż momentami ta współpraca bywa trudna. Ale nie o psychologii chciałam pisać… Nie żebym namawiała Was, abyście na rodziców chrzestnych wybierali takich, którzy potrafią nosić w chuście, ale zaraz pokażę Wam jak to się bardzo przydaje 😉

Aby potrzymać napięcie, zacznę od samej chusty. Czegoś takiego jeszcze w rękach nie miałam. Jedwab wcale nie jest tutaj szorstki, śmierdzący, sztywny, ani ślizgi… on jest wełniasty! W dotyku jest jak bardzo przyjemne cieniutkie, merynoski! Dla mnie mniam! Producent podaje, iż przy tworzeniu chusty inspirował się Wybrzeżem Dorset (klik jeśli chcesz zobaczyć widok). Margot Storm- pochodzi od letniej angielskiej pogody i imienia dziecka przyjaciół właścicielki firmy. Nazwa rozszyfrowana. Nić Tussah łączy w sobie wątki szary, kremowy, czarny i współgra z bawełnianą osnową koloru srebrnoniebieskiego, a pojedyńczy skręcenie nici powoduje powstanie na chuście tzw. faktury „pop” (zobaczycie to na zdjęciach. Wygląda to jakby chusta cała była w takich delikatnych małych babolkach, jakby zmechaceniach). Dzięki wysokiej jakości nici i delikatności tej chusty staje się ona idealną chustą dla noworodków, czy doskonałym kocykiem- tylko kto chciałby kocyk za takie pieniądze 😉 Zdecydowanie sprosta wymaganiom nawet najwrażliwszym dzidziusiom. Czy poniesie ciężary? Jak się idealnie wykona wiązanie to tak. Ale dla cięższych dzieci (+12kg) na dłuższy spacer wybrałabym jednak coś innego. Taszczenia po trawie czy robienia hamaków też nie polecam. Zdecydowanie jest to bardziej chusta do zadań specjalnych niż uniwersalna.

No, ale co z tą Gosią? Pewnego letniego dnia wybrałyśmy się z poznańskimi mamami chustowymi na festyn Smaki Przeszłości do Muzeum Archeologicznego w Biskupinie. Ja kończyłam historię, także tego typu festiwale i muzea mnie przyciągają. Skosztowałyśmy jedzenia z czasów piastowskich, popodglądałyśmy pracę średniowiecznych rzemieślników, obejrzałyśmy bitwy wojów (wielka frajda dla chłopaków), wysłuchałyśmy koncertu zespołu Percival (polecam gorąco! Zespół stworzył muzykę do Wiedźmina), a przede wszystkim wybiegałyśmy i wymęczyłyśmy całą ferajnę dzieciaków 🙂 Taka wyprawa, w zatłoczone miejsce pełne różnorakich atrakcji, z dwójką szybko biegających dzieci to nie lada wyzwanie (stosunek dorosłych do dzieci 1:2, wiadomo kto ma przewagę…). I Gosia jest tutaj zawsze mi pomocna. Hela ją uwielbia. I da się ponosić, i nawet zaśnie na plecach, a ja mogę zająć się starszakiem i nie mieć dodatkowego balastu na sobie. Nie zrozumcie mnie źle- uwielbiam nosić w chuście, ale są czasem takie dni, kiedy wolałabym, aby za mnie ponosił ktoś inny. Tak dla równowagi. Wówczas, wiem, że moje dziecko jest bezpieczne i świetnie się bawi, a ja mam pod opieką tylko starszaka, któremu mogę poświęcić całą uwagę, bo one też tego bardzo potrzebuje. Konkludując- Dzięki Wielkie Gosia, że jesteś! <3 <3 <3

A teraz zobaczcie jak owa chusta prezentuje się w akcji 🙂

Obraz 002

Tutaj widać fakturę „pop”

 

Obraz 006

Obraz 005

A tak chusta prezentuje się w akcji na mnie…

Obraz 041

 

Obraz 021

A tak na Gosi, która z rozmiaru 3 potrafi zrobić plecak prosty 🙂

Obraz 015

Obraz 012

Obraz 016

Jeszcze raz Kochana: Helena i Ja bardzo ci dziękujemy, że jesteś z nami! :*

Obraz 018

 

 

2 thoughts on “Matka Chrzestna chustonosząca

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Website