Pamiętam, jak zaczynałam nosić swoje pierwsze dziecko, to posiadanie ręcznie tkanej chusty było luksusem dostępnym nielicznym. Królowały wówczas firmy tkające splotem prostym, które swoje siedziby miały za Oceanem. Możliwość kupna chusty od jednej z tych firm, było bardzo trudne i trzeba było liczyć się ze sporym cłem doliczanym na granicy. Pamiętam, jak dziś, kiedy kupowałam swoją pierwszą ręcznie tkaną chustę kanadyjskiej firmy. Chustę opłaconą „milionami monet”. Dzisiejsze mamy mają dużo łatwiej. Powstaje coraz więcej firm, które w swojej ofercie cenowej mają chusty tkane ręcznie. Część z tym firm zlokalizowana jest na terenie Polski. Ceny też trochę spadły. Rynek się zmienił diametralnie. A od czasu moich zakupów u Uppymama minęło zaledwie trzy lata. Cieszę się, że żyję w czasach, kiedy mam możliwość doświadczania noszenia dziecka w takim dziele sztuki, jakim niewątpliwie jest chusta tkana ręcznie. Niewątpliwie nie jest to chusta tania. Ceny metra utkanej chusty oscylują wokół ceny 100 euro + koszty przesyłki. Ktoś mógłby powiedzieć, że to burżujstwo, że przesada, że nie warto. Wiadomo- ile ludzi tyle opinii (albo nawet jeszcze więcej). Fenomenu chusty tkanych ręcznie nie da się opisać. To trzeba poczuć. Zamotać.

Weaving Imp to firma założona przez dwie kobiety- Magdę i Lucynę. Chciałabym powiedzieć, że to mała manufaktura, ale tak naprawdę, to małe królestwo ręcznie tkanych chust doskonałej jakości, które zdobywają uznanie rodziców noszących na całym świecie. Feria barw, splotów, wzorów, blendów… Posłuchajcie zatem opowieści dwóch wspaniałych kobiet o produkcji chust 🙂

 Jak to się dzieje, że dwie tak różne kobiety spotykają się i postanawiają zacząć tkać chusty?

Magda: Haha. A kto powiedział, że się spotkałyśmy 🙂 Z Lucyną nigdy się nie widziałyśmy, znamy się wyłącznie z 12643014_1555364381445793_4388003366536405365_nwirtualnego świata. Codzienny kontakt mailowy, na FB i telefoniczny. A jak „wpadłyśmy” na siebie? Oczywiście, że przez przypadek, ale pewnie Lucyna powie: „Nie ma czegoś takiego jak przypadek”.

Lucyna: Przeznaczenie :-). Ja jestem wdzięczna losowi, że postawił na mojej drodze Magdę: pełną energii, wiary w przyszłość, bezpośrednią, mobilizującą.

Magda: Moje macierzyństwo to chusty, 7 lat prawie non stop z chustą w torebce. Pomysł na to, że chciałabym przekształcić swoją miłość do chust w coś więcej niż tylko hobby, kiełkował u mnie od dłuższego czasu. Mąż motywował: „wykorzystaj swoją wiedzę, miałaś ponad 200 chust w rękach, 12400870_1550610788587819_7492498859506350078_nspróbuj zrobić własną”. Zaczęłam zgłębiać wiedzę na temat ręcznego tkania. Skarbnicą wiedzy w języku ojczystym był wyśmienity blog prowadzony przez dziewczynę, która utkała pierwszą ręcznie tkaną chustę do noszenia dzieci. Nie pozostało mi nic jak tylko skontaktować się z nią. Nawet nie wiedziałam jak zagaić…Oczywiście mówię o Lucynie. 😀

Lucyna: Magda kocha chusty i chustonoszenie, ja kocham tkactwo – stworzyłyśmy duet idealny. Każda z nas wniosła do Weaving Imp bogatą wiedzę związaną ze swoją ukochaną dziedziną oraz wielki entuzjazm i zapał.

 

Dlaczego tkanie ręczne, a nie maszynowe?

L.: Ręcznie tkana chusta to inna „bajka”. Uważam, że tkanie chust należy traktować nie w kategorii rzemiosła a 11262305_1474605066188392_3821041462125462571_nsztuki. Na efekt końcowy składa się wiedza, doświadczenie i talent 🙂 Tkactwo ręczne jest ciągle na marginesie uprawianego w Polsce rękodzieła. Uczucie, że ma się wkład nie tylko w rozwój, ale i ewolucję tej jednej z najstarszych form ludzkiej wytwórczości dla mnie jest niesamowite. Przy tym mamy noszące są wspaniałą grupą odbiorców, doceniającą unikatowość ręcznie tkanych chust.

M.: Przy trójce dzieci, pracy na etacie w grę wyłącznie wchodziło coś co można robić wieczorem i nocą w zaciszu domowym. No i przede wszystkim na rynku polskim nie było producenta ręcznie tkanych chust.

 

Skąd czerpiecie inspirację na osnowę, sploty?

11391338_1456675394648026_1273142117663347159_nL.: Nietrudno o inspirację, dookoła nas jest wiele piękna. Wspaniałym doświadczeniem był udział w międzynarodowym konkursie tkackim The Great Competition of Weavers ubiegłej jesieni, którego tematem była literatura dziecięca. Pomysłem Magdy było wybrać coś z polskiej literatury. Postanowiłyśmy sięgnąć do baśni i legend. Gdy projektowałam konkursową chustę czerpałam inspirację z wybranej książki na wielu płaszczyznach: kolorystyka, tytuł, nawet forma książki, która była zbiorem różnych opowieści. Niezwykła przygoda i wyzwanie. Jeśli chodzi o sploty, 11403453_1464052673910298_3597848782381957825_nwiele wspaniałych wzorów dostępnych jest za darmo, ale nie ograniczamy się do gotowych wzorów, projektujemy same. To daje ogromną satysfakcję, gdy twój autorski projekt spotyka się z uznaniem.

M.: Większość chust wykonujemy na zamówienie, to klientki wybierają kolory, podsyłają zdjęcia inspiracje. Chcemy odwzorować coś o czym klientka już myślała od jakiegoś czasu. Szalenie trudno stworzyć coś co jest  głowie drugiej osoby :D. Jeśli chodzi o sploty, to często do osnowy „pasuje” jakiś splot, a inny nie gra z nią.

 

Jak weszłyście w biznes chustowy, nie bałyście się, że wchodzicie w trudnym momencie, kiedy rynek jest już nasycony, a czołowe firmy tkające chusty (np. Uppymama, ETLA) mają na tyle ugruntowaną pozycję, że będzie trudno wam się wybić?

11703016_1464052677243631_4619294941653882606_nM.: Na początku chciałyśmy pokazać się klientkom z Polski. Równocześnie z nami zaczęła tkać Sylwia z Magabi, więc na rynku polskim była nisza. Wiedziałyśmy, że jeśli będziemy charakteryzować się wysoką jakością produktu, to prędzej czy później również zdobędziemy klientów zagranicą. Nadal klientki szukają slotów na customy. Nasza lista obecnie jest zapełniona do grudnia.

L.: Tak naprawdę rynek ręcznie tkanych chust jest znacznie potężniejszy niż się wydaje. Do bardzo popularnych należą nie tylko te firmy, które wymieniłaś, ciągle powstają nowe. Nie myślałyśmy o tym w ten sposób, że to trudny moment, że zabraknie dla nas miejsca. Po prostu… robiłyśmy swoje.

M.: Miałyśmy to szczęście, że na samym początku Weaving Imp odezwała się do Lucyny dziewczyna, Polka, która mieszka zagranicą, więc jedne z pierwszych chust poleciały za granicę.

 

To teraz kilka faktów. Jak długą drogę musi przejść przędza, aby stać się chustą?

L.: Zazwyczaj historia chusty rozpoczyna się od jakiejś inspiracji: czyjegoś marzenia, pragnienia zaklęcia w 12549073_1550610588587839_7810013720022023841_nukochanym przedmiocie ukochanych wspomnień, poruszającego widoku… My staramy się sprostać oczekiwaniom klientek i zaprojektować chustę ich snów :-).

M.: Custom czyli chusta na zamówienie według wytycznych klientki to długie rozmowy z klientką. Jakie kolory lubi, czego nie lubi. O jakim blendzie myślała. To wiele zdjęć inspiracyjnych. Już przy wyborze kolorów może pojawić się problem – kontakt zazwyczaj jest wyłącznie internetowy. Każdy monitor jest inaczej skalibrowany, realny kolor przędzy widzimy my.

L.: Gdy ostatecznie tzw. mock-up, czyli projekt kolorystyczny chusty, oraz draft, czyli rysunek tkacki reprezentujący splot zostaną zaakceptowane, przechodzimy do czynów. Należy dokonać obliczeń, aby ustalić zużycie przędzy i z gotowym planem można brać się do osnuwania krosna. Osnowa to setki nitek równej długości, a etap, na którym się je odmierza nazywa się snuciem.

11224430_1513048155677416_2774106295676053651_nM.: Snujemy wg kolejności wynikającej z mock-up. Każda nitka osnowy w odpowiednim kolorze w odpowiedniej kolejności przechodzi przez nasze palce.

L.: Następnie należy odmierzoną osnowę nawinąć na wał nadawczy krosna. To bardzo ważny moment, podczas tej czynności powinno się sobie powtarzać jak mantrę „co nagle, to po diable” ;-). Nie można się spieszyć, ta czynność musi być wykonana bardzo precyzyjnie.

M.: A jeśli diabeł nas pokusi, niestety skutkuje to różnym napięciem w osnowie. Tkanie jest wtedy horrorem.

L.: Nawiniętą osnowę należy przewlec przez struny nicielnicowe, które założone są na nicielnice. Tu również nie można się spieszyć. Nitki muszą być przewleczone w określonym porządku. Jeden błąd może kosztować nas kilka godzin dodatkowej pracy. Po nicielnicach przychodzi kolej na przewleczenie osnowy przez płochę, w tym momencie nadajemy naszej osnowie 11039218_1485532041762361_8697603797669246809_npożądaną gęstość.

M.: To płocha powoduje, że nitki w tkaninie są równo oddalone od siebie.

L.: Po tym pozostało jeszcze tylko przywiązać osnowę do drążka przymocowanego do wału odbiorczego krosna i już można… nie, jeszcze nie tkać :-D. Można przejść do wiązania podnóżków. Odpowiedni sposób połączenia nicielnic z podnóżkami to jeden z czynników, który decyduje o uzyskanym wzorze. Gdy wszystkie czynności przygotowujące krosno do pracy zostaną wykonane, możemy tkać. To niezwykłe uczucie patrzeć jak przybywa tkaniny, zawsze niezmiennie ekscytujące.

M.: Wątek należy nawinąć na cewki, które umieszcza się do czółenka. Aby osnowa i wątek stały się tkaniną należy nacisnąć odpowiedni podnóżek, wówczas część nicielnic uniesie się, część zostanie pociągnięte w dół. Razem z nicielnicami część nitek osnowy będzie u góry część w dole – tworząc piękny, szeroki i czysty przesmyk (tak, tak jest w idealnym świecie – a bywa że przesmyk nie jest czysty i szeroki, bo popełniliśmy wcześniej błąd, którego nie wyłapaliśmy). Przez przesmyk przerzucamy czółenko z wątkiem. Przesuwamy wątek bidłem (element krosna – takie ramie gdzie umieszczona jest płocha), dobijając go do tkaniny. I te czynności powtarzamy wiele, wiele tysięcy razy.

12316619_1532293413752890_3871333850980056808_nL.: Gotową tkaninę po zdjęciu z krosna należy wykończyć: pochować końcówki nitek, sprawdzić czy nigdzie nie ma żadnego supełka, a jeśli jest to usunąć go we właściwy sposób, który nie spowoduje uszkodzenia tkaniny, wyprać, wyprasować, podszyć, wszyć metki. Teraz chusta jest gotowa 🙂

 

A teraz poproszę Was o liczby

L.: Na to pytanie wbrew pozorom nie jest łatwo odpowiedzieć, bo projekt projektowi nierówny. Osnowa składa się najczęściej z 800-1000 nitek. Ich liczba zależy od splotu, planowanej szerokości tkaniny, grubości samych nici użytych na osnowę. Na chustę długości 4 metrów potrzeba osnowy długości ok. 5,6 m, przy czym znaczna część osnowy (ok. 1 m) to odpady, których nie da się w tkaniu uniknąć i zawsze należy je wliczyć do planowanej długości osnowy. Tkanie kilku chust na jednej osnowie minimalizuje te straty.

M.: Aby chusta – ostateczny produkt – miał np. 4,6 m musimy utkać ponad 5 m tkaniny. Aby utkać 1 cm chusty musimy nacisnąć przeciętnie 8 razy podnóżki i tyle samo razy przerzucić czółenko z wątkiem. Każdy cm osnowy czy wątku przechodzi przez nasze palce, czasami parę razy. Chusta to ok. 7 km przędzy.

L.: Ile czasu zajmuje wykonanie chusty? Dużo. Samo tkanie, które jest najprzyjemniejszym etapem całego procesu, wcale nie zajmuje najwięcej czasu. Bardzo praco i czasochłonne jest samo przygotowanie krosna do pracy. Od momentu snucia osnowy do podszycia chusty należy liczyć kilkadziesiąt godzin. Samo zaprojektowanie chusty również często trwa bardzo długo.

 

Czym jeszcze nas zaskoczycie?

M.: Jeśli teraz powiemy, to nie będzie zaskoczenia ;). Jesteśmy żądne nowych blendów, ciekawe efektów, nowych 12144794_1510734439242121_7341069851641119232_ntechnik tkania.

L.: Mamy śmiałe marzenia. Nie, to nie jest buta z naszej strony, w końcu marzenia właśnie od tego są, by sięgać w nich daleko. No i bez marzeń nie byłybyśmy tu gdzie jesteśmy :-). Cały czas poszerzamy wiedzę, rozwijamy nasz warsztat, sięgamy po nowe włókna… Ręcznie tkane chusty do noszenia dzieci to potężne pole do eksplorowania.

 

Czego Wam życzyć?

L.: Powodzenia w realizacji śmiałych marzeń oczywiście 😀

M.: Dobrego odbioru naszych chust. Obecnie jesteśmy w trakcie przygotowywania chust na wiosenną edycję konkursu tkackiego The Great Competition of Weavers – życz naszym chustom licznych fanów 🙂 No i czasu na tkanie. Długich, spokojnych nocy – do tkania.

Ja oczywiście życzę Wam tego wszystkiego i ze swojej strony bardzo dziękuję, że wpuściłyście mnie do swojego małego królestwa i zgodziłyście podzielić się tą szczyptą magii ręcznego tkania :* 

 

A Was bardzo serdecznie zapraszam do zajrzenia na stronę internetową Weaving Imp (www.weavingimp.eu) oraz na fanpage facebookowy (klik).

Ale tak przede wszystkim, z całego serca wszystkim Wam życzę, abyście kiedykolwiek w życiu mieli możliwość doświadczenia noszenia dziecka w chuście tkanej ręcznie. Tak, jak dziewczyny powiedziały w wywiadzie- to zupełnie inne doświadczenie od noszenia dziecka w chuście tkanej maszynowo. Tutaj spotykamy się ze sztuką pret a porter.

weaving Imp

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Website