Jest taki jeden dzień w roku. A właściwie cztery dni. Cztery dni pełne wrażeń, które skupiają w jednym miejscu część chustującej społeczności. Cztery dni pełne pozytywnej energii, wrażeń, rozmów przy ognisku, relaksu… To dla mnie bardzo ważne cztery dni podczas, których mam okazję spotkać osoby, z którymi na co dzień mam kontakt tylko internetowy.

Ostatnio mało mnie na blogu. Doświadczam obecnie mocnego zderzenia świata wirtualnego z prozą dnia codziennego. I to ta rzeczywistość życia realnego wiedzie ostatnio prym. Czy dobrze? Nie mam pojęcia. Wydaje mi się, że warto znaleźć w tym wszystkim jakiś złoty środek. Ja nadal szukam… Wiele ważnych dla mnie rzeczy dzieje się w świecie realnym i na tym się teraz muszę skupić. Sami, z resztą zobaczycie niebawem, że te „tajemne” sprawy są ważne dla chustoświata. 🙂 Ale o tym niebawem.

Właśnie wróciłam ze  swojego drugiego chustozlotu. Jest dla mnie bardzo ważne, aby być częścią tej chustującej społeczności. Ludzi, dla których rodzina 4+ to nie patologia, dla których różnica wieku między dziećmi poniżej dwóch lat to nie jest „wpadka”, dla których matka karmiąca 2 letnie dziecko to nie jest zboczenie, dla których niedawanie klapsów to norma, dla których wychowanie dzieci bez kar to nie jest anomalia. To środowisko ludzi, którzy rozmawiają z dziećmi, którzy akceptują słowo „nie!” wymówione przez dziecko, dla których nie istnieją zwroty „nie wtrącaj się, tu rozmawiają dorośli”, „chłopaki nie płaczą”, „bo cie pani zabierze”… Czy to są ludzie idealni? Oczywiście, że nie! Rodzic nie kamień- ma prawo się wnerwić. A nasze ukochane dzieci mają taką zdolność wyprowadzania z równowagi, że wyjście z siebie i stanięcie obok czasem nie wystarcza. Ale to, co jest wspaniałe, to ich świadomość rodzicielstwa. To nie jest typ człowieka, który pozwala sobie na wychowanie w stylu „moi rodzice mnie bili i wyszedłem na człowieka, to mojemu dziecku się nic nie stanie”.

I wiecie co jest ogromną wartością funkcjonowania w takiej społeczności? Że człowiek sobie „nie odpuszcza”. Że można się uczyć od innych. Że zawsze znajdzie się ktoś gotowy do pomocy. A czasem wystarczy zwykłe poklepanie po plecach. Albo potrzymanie noworodka na rękach, aby matka owego oseska mogła spokojnie iść do toalety.

Ale, ale to w końcu Chustozlot, więc muszą być chusty. I one są wszędzie. Widok człowieka z chustą nikogo nie dziwi. Nikt nie rzuca się z paniczną chęcią pomocy rodzicom wkładającym dzieci na plecy. Są hamaki z chust. Są koce z chust. Są nerki chustowe, smycze, etui i inne gadgety. Jest konkurs rzutu chustą w dal. Jest konkurs motania na czas. Jest konkurs najpiękniej wykonanego wiązania. Są porady chustowe świadczone przez doradców noszenia (darmowe one!). Są chustomacanki. Wiecie, ja już jestem chustopróchno. Moje drugie dziecko z chusty już powoli wyrasta. No taka kolej rzeczy. Ale jak widzę te wszystkie chusty, to serce zaczyna mocniej bić! Nie ma to tamto!

A wiecie czego tylko nie było? Nie było hejtu na źle zawiązaną chustę. Nikt nikogo palcami nie wytykał, jak mu wiązanie nie do końca wyszło. Mam nadzieję, że nikt nie robił zdjęć ludziom w nie do końca idealnie zawiązanych chustach, aby je później wrzucić na tajne fora i wyśmiewać. Bo w tym wszystkim chodzi przecież o to, aby nosić, czyż nie? 😉

Poniżej mała migawka z wydarzenia. I do zobaczenia za rok!

PS. Zdjęcia dzięki uprzejmości Asi Fedorowicz :*

13383953_1613732305608371_1213170804_o

13405704_1613732205608381_1275185626_o

13405720_1613732262275042_2135061081_o

13410444_1613732242275044_1835511266_o

13410909_1613732318941703_997893408_o

13435720_1613732288941706_1946938779_n

13441835_1613732215608380_703230375_o

13442100_1613732338941701_2084484304_o

13453251_1613732282275040_1919840593_o

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Website